piątek, 18 kwietnia 2014

Święta...

Święta, Święta tuż, tuż, a właściwie to juuuż....

Czy my nie przygotowujemy się do Świąt, bo wzmianki nie ma żadnej?? Przygotowujemy się, znaczy Ja. Ja sprzątam, Oni rozpindalają ...Ja sprzątam, Oni rozpindalają... i tak mniej więcej od tygodni 2-óch mam, okna dajmy na to myłam już 3-y razy i właściwie powinnam umyć po raz 4-ty, bo są już 'opalcowane' pokazowo, ale khem no witki  Mi opadały... zarzuciłam focha i już nie myję...
Będę ciasto kręcić jakieś na pewno, nie teraz bo takie 2. Podjadacze zeźrą, więc not now Bebe ;)
 
Za to zaczęłam z Dzieckiem Mym lepić twory domoozdobne, znaczy starała się Ja, żeby cośtam z tego wyszło :)
Szło nie najgorzej nawet bym powiedziała : Matka wycinała elementy, Małe kleiło z wielkim, ale to Wielkim zaangażowaniem, bo klej to zarąbista sprawa jest i do palucha klei  się i można wydrapać zeń 'białego glutka' i do ściany przykleić, a co ;) ... Matka już tylko patrzy... no co, kreatywnego 'Ludzia wychować chcem' ;) niech tworzy!
Potem Matka dostała na chwilkę klej, więc okleiła rolkę po papierze do d. żółtym kolorowym i jakoś poszło :) 

Mała zabrała Matce klej i smarowała klejem Sama już do końca kleju, a jakżę, zajechała go ;) ni-ma- już!
 To co zdołałam do 'Kurcaków' dokleiłam, czyli elementy wykończeniowe, oczy, dziób, te prawy, więc jakoś to nawet wyszło :) Zdjęcia nie zdążyłam ...

Bo po chwili Moja Córka przypomniała sobie o żółtych tworach i hop, siup zdjęła dziób... całą resztę też, bo to tak fajnie się odklejało ... takżę tak, w tym roku mamy dom ozdobiony żółtymi rolkami po papierze do d ..... no i co, Mnie si Kurde Podoba! ;)

Ah, no i jeszcze te kurcaki od Wyśnionej KrainKrainy, na koszyczku zamieszkały i na jaja czekają też zdobią 4 this moment ;)


Zdrowych, Smacznych, Spokojnych, Ciepłych i Takich, Jakie Sobie Wymarzyliście/łyście Świąt  Wielkiej Nocy( Mój Dziadek Henio powie Zmartwychwstania Pana Jezusa,  i dalej pójdzie niekrótka homilia , w tle której Rodzinne kiszki będą marsza przygrywać...z doświadczenia wiem, ale Nikt nie przerwie, bo to Jego czas :D), spędzonych w Miłej Atmosferze /Rodzinnej, bądź nie

Życzymy Dla Was Kochani Czytacze i Waszych Rodzin, Przyjaciół i tych ByłychPrzyjaciół i tych NiePrzyjaciół też, a co ;) Niech Łaska Pana Spłynie Na Was( i na Nas) i Niech Pobłogosławi te Świąteczne Pokarmy, które Będziemy spożywać soon,....Amen( To tyle od Heńka ;) ).

Trzymta się ;) Mokrego Dyngusa i obfitego Żająca dla Kurdupli, Buźki. :*
 

wtorek, 15 kwietnia 2014

Zabawa



Khem, 
ponieważ blog 'name is' Brudna Buzia, to proszszszsz dowody na to , że nie bez kozery, a jakżę podstawy są (imho) :)

Ponieważ Ja Matka miałam nienajlepszy,bądźmy szczerzy) koniec dnia wczorajszego i w cale nie lepszy początek dzisiejszego toteż udka kurzęce przeznaczone na obiad ze smakiem pochłonęły czworonogi( bo już były dość 'bon śmierdzon'), więc rozgrzeszam się jakoby....
więc Moja Córka zażyczyła Sobie na obiad, po zakrapianym gradem, a jakżę :) spacerku "Junior Obiadek słoikowy", niechaj będzie, nic lepszego nie wyprodukowałam ,tak? 

No i Szanowni Państwo, ta Moja Córka  drzemkę poobiednią rozpoczyna w trakcie jedzenia w porze okołoobiadowej, tak, tak(nie ważne gotowy, mamowy, kanapka czy jabłko utarte, przy każdym uśnie, serio :), fajnie mam, wiem :p

Moja Córka pakuje do paszczy 1łyżeczkę,
pakuje 2 łyżeczkę, 3łyżeczkę.....
a Ja Matka w myślach mych kudłatych odliczam sobie cichutko 3,2,1 ....jeessssst :
Hej 
a jak połaskoczę Małe pod bródką to Mi się uśmiechnie weźmie przez sen i zobaczę, czy aby 'cały towar' połknęła...
I mamy, gotowe, śpi... teraz spokojnie można Bączka przenieść do łóżka ...i odpocząć , posprzątać, co tak Kto chce, Ja o dziwo czytam albo piszę- no kurdeee, dziwne, ale jakie prawdziwe ;) 

W związku z tym tam powyżej, wpadł do Mej pokręconej głowy pomysł :D

Chciałby Ktoś wziąć udział w Zabawie???
  
Wystarczy
  •  w komentarzu ptp (pod tym postem)potwierdzić zgłoszenie 
  • do 30.04  2014r. do godz.24.00 przesłać fotkę na adres brudna.buzia@gmail.com o tematyce " w jakich miejscach/pozycjach usypia Moje Kurduplaste?" 

  • jak zawsze na blogowych konkursach kliknąć "I LIKE IT" 

że co z nagrodą? niespodzianka będzie ;)


Pozdrawiamy , zapraszamy :)

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

...Sprostowanie "po co to".. żę Chcę Nowego!!!!!!

Źle,źle,źle... nie tak miało być,że "po co mi to" uderza w kogoś,nie chciałam żebyście to tak odebrali/ły. Przepraszam!!!

Dostałam ochrzan,no,co tu owijać w bawełnę, opierdzieeliła mnie, aż furczało, jedna z najmilszych osób,jakie znam. Bardzo konstruktywnie I Bardzo Dobrze,że to zrobiła,należało się,bez dwóch zdań!


Jesteśmy Nowi,ale Przywitaliście Nas z otwartym sercem. Jesteśmy troszkkę inni,bo nie rolnicy,ale Przyjęliście Nas do Swoich i chyba Nas lubicie(jeszcze,chyba,że nagrabiłam Sobie poprzednim wpisem(...)).
Jesteśmy Wam BARDZO WDZIĘCZNI za wszelaką pomoc i serce.

Kolega,pomógł  'ogarnąć' przed domem- nie musiał... za dziękuję ...

Koleżanki jeżdżą ze mną do lekarzy, na zakupy- nie muszą...za dziękuję...

Koleżanki odstąpiły odzież Zuziową, nówka sztuka- nie musiały...za dziękuję...

Sąsiedzi odstąpili  warzywnika- nie musieli...za dziękuję...

Sąsiadka pomogła Mi ustawić maszynę i jakby coś, mam się zgłosić- nie musiała...za dziękuję...

To od sąsiadki dostałam pierwszą Książkę Kucharską( to dla Mnie Ważne, bo liczyłam, że dostanę ją od Babci, nie dostałam.....)- nie musiała....za dziękuję....

Spędzaliśmy z Wami pierwsze Święta(bo w domu były dopiero wylewki zrobione i pół ściany nie pomalowane...)

Zapraszają Nas na rodzinne uroczystości, jest niesamowicie miło i szalenie rodzinnie, nie ma podziałów, to jest 'zajebiste'(to chyba nie jest już wyraz niecenzuralny, sporo go w świecie) wyróżnienie-nie muszą...za dziękuję... 

i wiele bym jeszcze mogła wymieniać  i wymieniać, ile dobroci, dobrego słowa, pocieszenia, wsparcia od Was dostaję/my... za dziękuję....


... w mieście nie do pomyślenia, każdy tam ma w głębokim poważaniu co dzieje się za ścianą, z 1strony ok, bo masz większy liberalizm, ale z tej 2-giej strony to kiszka, bo jak coś się dzieje złego i potrzebna pomoc, to możesz kopnąć w kalendarz i wyjdzie to za 2 tygodnie, bo będzisz się rozkładać i wreszcie Twoje wołanie o pomoc poczują ....



Ten nieszczęsny poprzedni wpis 'bije' bardziej do tego co utracone, to tęsknota do tej 'Mojej ByłejPrzyjaciółki', że jak coś było głupie, to mówiła " głupie to, nie rób tak!", często kombinowałyśmy "co teraz?", że mówiła" w tym wyglądasz jak burak, a tego czepiasz się...jest ładnie", że była prawdziwie szczera do bólu ... że Wiedziała o Mnie wszystko, że mamy wspólne wspomnienia, że Ja mówiłam, że nocuję u Niej , a Ona, że u Mnie, a nocowałyśmy gdzieś :p ....że przepisałam dla tej Mojej ByłejPrzyjaciółki zeszyt od chemii, bo chciałam dla Niej... że pomagałyśmy sobie w trudnych chwilach, że wygrzebała mnie z toksycznego związku,bo Jej na Mnie zależało, żebym była szczęśliwa... Dziękuję Ci M!!! Ze odwiedziłaś Nas Tu i dumnie nazwałaś się ' Ciocią Kupą", bo chciałaś zmienić Z pieluszkę i jako 1-sza w ogóle, bo w szpitalu jeszcze, zmieniłaś Z pieluszkę z kupką... ....
....tęsknię...
że brakuje mi tej Mojej ByłejPrzyjaciółki, że nie umiem tak łatwo i szybko otworzyć się i zwierzać i tworzyć Nową Przyjaźń, to ciężka praca jest, jak cholera a ja leń jestem, (tak?),....ale chyba najwyższy już czas zamknąć rozdział pt. "wspomnienia" i otworzyć i współtworzyć Nowy rozdział zatytułowany " Przyszłość".  Nowy, Lepszy, bo tworzony Tu i Teraz przez Nas, bo przeszłością nie da się żyć-sama osobiście niedawno tak Komuś powiedziałam i masz, nie ma to jak być "ciocią dobrą radą" dla Kogoś a o Sobie zapomnieć...

Bo to, że 'luzie gadają' to normalne jest wszędzie, i tu i tam i ja gadam też z Wami bo "człowiekiem jestem i nic co ludzkie, nie jest mi obce"... również to, że się pomyliłam i , na prawdę nie chcący uraziłam, też nie jest mi obce i biję się w pierś i PRZEPRASZAM za błąd....
widać jestem 'za krótka' na ciężkie tematy.... i BB to jednak był falstart i nietrafiony pomysł ...



Pomagacie Nam, bo Macie Dobre Serca, bo Chcecie, bo Wiecie, że pomoc jest Mi potrzebna, bo jakby nie Wy, nie dałabym rady....
Jesteśmy Wam Bardzo Bardzo wdzięczni i na prawdę to doceniamy, czujemy się jak w takiej większej Rodzinie, Zuzia uwielbia 'Toty' i wujków i wystarczy wypowiedzieć imię jednego z dzieci albo "toty" i już leci do drzwi, żeby na ' tacee"(spacer do ...)lecieć i spotkać się Wami!!!


Właściwie to Ja Matka Dziękuję Wam, że jesteście, że pomagacie, że Mnie znosicie :)... Dziękuję obiema Ręcami i nogami!!!

........


Czy wybaczycie Mi ten felerny wpis i Dacie Szansę i zechcecie tworzyć Naszą Nową Przyjaźń?  Przyjaźń opartą na szczerości "że nie pasuje Wam to i to i że mam grubą dupal i krzywe nogi' ;) ???

Po co mi to???

To powinien być post nr 1.na BB,alee wtedy, kiedy zaczynałam nie trafił się nikt,komu "to " "po co mi to?"przez otwór gębowy nie przeszło/ nie wszyscy wiedzieli o BB to fakt, niektórzy nie wiedzą do dziś,no i dobra,"po co im To"(tak?);)

Ten kto mnie zna,Ten wie,że otwartą istotą na Świat to Ja raczej nie jestem,prędzej skrycioch, wstydniś!, więc "po co mi to?" I do cholery, wstydzioch i " bycie log in" to w parze nie Idzie raczej, tak?. No To " po co mi to?" No po co????


Masz koleżanki, przyjaciółki, które robią coś w przestrzeni wirtualnej (i takiej niewirtualnej też)i to Tobie nie przeszkadza...Bo to fajne,to cool mieć sytuowane znajome i samą być "dopieszczana" przez nie... i Ja nie oceniam, Twoja sprawa, Twoje zdanie, Masz do niego(tego zdania swojego) konstytucyjne prawo!!!
ale już Ja Matka, skrobiąc cośtam na BB Jestem Ci "sola w oku" ...to smutne,nie uważasz(???)
 
Komentujesz: "sam/a nie wiem co o tym(BB) myśleć" ... to nie myśl!
Jeśli nie odpowiada Tobie to co Ja Matka tworzę, produkuję tu, to spoko, Ja nie mam żalu, nie musi Ci się podobać! Widać Moje potrzeby są odmienne od Twoich. I wiesz co??? To bardzo dobrze,że tak jest,bo co by było jeśliby Wszystkim podobało się wszystko? 

Nie mów, Ja powiem: Nudno by było! Tak,tak, nudno jak cholera, wiesz... nie mielibyśmy o czym rozmawiać,plotkować, o co się spierać i o co kłócić, a ja nie miałabym po co pisać(a trzeba Ci wiedzieć, że wbrew temu co działo się lata świetlne temu w LO na przedmiocie o języku Naszym ojczystym, LUBIĘ  kurde PISAĆ i sama jestem w ciężkim szoku, a jakżę :) i normalnie mam momenty, że Mnie osobiście ciężko jest w to uwierzyć jak cholera, ale tak! przyznaję się do tego i dobrze mi z tym, że LUBIĘ  kurde PISAĆ..:) i wiem, że Moja Pani P-sor dostanie palpitacji serca jeśli dostanie kiedykolwiek "to" do przeczytania, ale co zrobić, jeśli mnie pamięć nie myli, to mawiała, że "autor ma prawo...", Jestem Autorką tegoż, mam prawo pisać co chcę i o czym chcę, to korzystam, bo LUBIĘ kurde PISAĆ...  :) mam potrzebę- piszę, bo "jest popyt, jest podaż ...;) " a klawiatura Wszystko przyjmie. I na szczęście, bo Ja LUBIĘ kurde PISAĆ :D


Wiec TAK! Ciesze się,że sam/a  "nie wiesz co o tym myśleć ".
Mówisz: jest tyle blogów parentingowych " po co Ci to?" Są różniste i o zabawkach i o modzie dla Kurdupli i "o du.pie Maryni"-za przeproszeniem ... no są, są, a czy Ja mówię, że nie ma(?) Są. I niechaj będą. Niechaj się "czytają". Niechaj niosą swoje a Ja Wniosę Swoje :P i Każdy ma "kawałek Swojej podłogi" (tak?)... :)

No to po co Mi to???


Otóż,(uwaga, może być nudno i poważnie) Przyjaźnie Licealne zostały za Mną,to niezaprzeczalny fakt (ciężko i długo nie mogłam się z tym pogodzić i smutny dla mnie jak jasna CHolera, ale fakt)

 bo Ja tu, bo Ja z Moją Córką już(one, oni jeszcze nie...), 
bo Już NIE MA wspólnych TEMATÓW... to smutne (...)  

Czas mija, czas leczy...banał, Mnie nie uleczył(...)


"Zaprzyjaźnij się z mamami z okolicy"- powiesz... 

Jestem napływowa, a co za tym idzie inna, mamy inne poglądy, inne potrzeby, inny styl życia, inaczej patrzymy na Świat. 
 Nie, Nie, Nikt  Nam nie powiedział, że tu nie pasujemy, broń Boże!!!
 Wszyscy są Tutaj bardzo mili i pozytywni, "że fajnie,że coś się dzieje" - no to buduje, przyznasz- przynajmniej Mnię :D, a jakżę :)

I tak, Mamy znajomych, Mam Koleżanki, ale kurdę nie umiem zaprzyjaźnić się o tak, bom skrycioch i otworzyć się przed Kimś, o Kim już słyszałam coś od Kogoś i głupio mi zapytać czy to prawda, żee... i NIE CHCĘ(chociaż Wiem, że Ktoś coś Komuś o Mnie/Nas też szepnął(bo skąd Kurier wie, że My bez Ślubu, eeee???;/))żeby o Mnie.... ło Jezuuu, Matko! Magda, ogarnij się gadanie, paplanie, to życie przecież! Tak rozpowszechniano pierwsze newsy po Świecie "z ucha do ucha... :) "



No i właśnie Blog mi "po to" , żeby dać mi namiastkę "przyjaciółki", jak trzeba- skrytykuje, w kłopocie- podpowie, w radości -będzie dzielić radość, bo przecież przyjaźń.... 

" Przy­jaźń nie potępia w chwi­lach trud­nych, nie od­po­wiada zim­nym ro­zumo­waniem: gdy­byś postąpił w ten czy tam­ten sposób... Ot­wiera sze­roko ra­miona i mówi: nie pragnę wie­dzieć, nie oce­niam, tu­taj jest ser­ce, gdzie możesz spocząć" (cyt. Malwida von Meysenbug)

I wiesz co CI jeszcze powiem??
Po publikacji na fb,że "wyprodukowałam BB" dostałam budującą prywatną wiadomość od Kogoś od Kogo Nigdy w Życiu nie spodziewałabym się takiej wiadomości.
"że jest "normalnie", (że fajnie się czyta- to chyba trochę ironia jest coom ;)) i że szkoda,że tak mało"..., aaaach podrapała Matkę Córki Mojej po pleckach  :)

Dzięki, D. Dodajesz Mi odwagi,

 Pozdrawiamy i życzymy zdrowia dla Was!!! 
My, Brudna Buzia i Jej Matka ;)


Każdy Komentarz MILE widziany, zapraszam :)

czwartek, 10 kwietnia 2014

Mokra robota...

Było pochmurno, ale  nie padało. Matka wpadła na pomysł " Żużel, idziemy sadzić krzaczory.." 
Posadziłyśmy, aż 1, bo zaczęło kropić, Małe się przestraszyło i pozamiatane, jęczy i allahy oddaje" na tece, na tece"...wrrrrrr ... Matka wzięła " na tece" i przyspieszyła kroku, bo lać zaczęło, jakby kto wiadrem w Nas napindalał, a do Lanego Poniedziałku to jednak kawałek jest, (tak?), więc się Matka obruszyła i biec zaczęła...z Dzieciorem na ręku( !)... pies się plątał pod nogami bo się wypierdek burzy boi, a jak pada to NA PEWNO (wg sierściucha) będzie burza, to się pod nogami plącze, bo to spokojniej (wg sierściucha) jest(tak?)...Matka z Dzieciorem na ręku ...gradem zaczęło sypać z nieba, widać Aniołki też humorki miewają i dzis postanowiły napindalać w Mą utrudzoną gębę gradem, a jakżę, a co tam... wrrrr
Wbiegłyśmy do domku, Małe płacze, że na dwór chce :/ ...
Jako że Ja Matka wdech głęboki wzięłam and filozofię szczęśliwego Dziecka w życie , ostatnio, wprowadzać zaczęłam, wyszłyśmy, a jakżę :D...pod skrzydło parasol i hajda, w Mym móżdżku zaświtał pomysł :pokażę Młodej o co choo z parasolką, bedzie dobzie ;) ".
Parasol fuuu, rozłożył się, Małe w płacz :/....
Matka parasol fuuuu złożyła, Małe w płacz, że "po złożyłaś, chciałam żeby rozłożone było... :/ "..
Matka parasol rozłożyła delikutaśnie, łostrożnie, coby fuuu nie było, bo wiadomo co...  Ło Jezu przeszło :D
Grad o parasol Małe z bananem na paszczy, że "tat, tat w tatasio(kap, kap w parasol)" przestało padać :/ ...

(WTF?) :/.....Wdech, wydech, wdech, wydech, dasz radę Matka!!!

Potem było już tylko dobrze i z każdą chwilą lepiej. Jeździło Małe na "rakiecie" Matce ryj się cieszył.
Matka ś-piewała(tak, zdarza mi się, sąsiadów nie było to mogłam japkę podrzeć(tak?) ;) ) piosenkę deszczową... Małe tańczyło z parasolką hihihihhhh :D Matka pomyślała "aaaach warto było :D:D:D"
I wtedy Moja Córka zobaczyła to...niech to cholera, trza było zabrać w te pendy do domu i po zawodach, ale nieeee, Matce tłumaczyć się zachciało, że "Zuziuu, ale masz nie takie buciki, te są do chodzenia po SUCHYM podłożu..."
Moja Córka spojrzała na mnie jak Kot na Shreka... mówię "dobra, właź, butki się wyczyści, skarpy upierze..."
Weszła. Z początku nieśmiało...
a Ja Matka zadowolona z Się, że radość na paszczy Rodzonej Mej jest... :) 
i się rozkręcała ..
i rozkręcała... 
i rozkręcała.... 
aż Rozum przyszedł do Matki i ostała olśnienia " o Kurna przecież Ma mokre skarpety....kichanie, smarkanie, jęczenie.... wiszenie na Matce....."  
Uchachana Mała z zafajdanymi skarpetkami, legginsami i nawet rączką, a co, jak się Bawić to się Bawić (tak?) ...

Profity są takie, żeeeee :
wciągnęła 3 porcje brokułowej(normalnie jedną przeciągnie przez zęby....), więc in plus
i 2 x kaszę też :D
 Serce do Matki przemówiło" Droga Matko, Warto było jak cholera!!!"


Miewacie takie "spontaniczne mokre sprawki" ???



Chętnie przeczytam KAŻDY komentarz, więc jeśli MOżesz i Chcesz, pliss Naskrob coś :) 
dzięki :) 

środa, 9 kwietnia 2014

Król sedesu ... pukam się w czoło...

Tak! dokładnie tak to odbieram,że rodzice stają do walki o tytuł " króla sedesu".
Inaczej nie umiem sobie wytłumaczyć po co fundować Maluchom stres i cala ta nocnikową rewolucję w tak wczesnym wieku ...
No po co? Po to by prześcigać się w przechwałkach,"ze moja córka to jak miała 16 mies.to chodziła bez pieluchy"...albo
"Syn w wieku 8 mies.zaczał siusiać na nocnik"... no i co z tego?? Co Ci to dało?
 Kiedyś, jak nie miałam dziecka też myślałam, że 2 lata to już w majciorach przebiegniemy, teraz pukam się za to w czoło.
Niby,ze taniej bo koszt pampków odpada,no i git. Ale jakim kosztem???  Zasikany dywan to pikuś,no jasne. Ale stres jaki fundujesz Dziecku to już nie pikuś,nawet nie Pan Pikuś... to katorga,męczarnia i niepotrzebny stres. Nagle przewracasz mu świat,bo " to już trzeba...bo sąsiadki to już dawno bez, bo babcia stęka, że za długo, bo kto to słyszał, żeby dwulatek z pielucha..."
Masz satysfakcje,ze Twoje to już a moje jeszcze z pieluchą? To fajnie masz...gratuluje.
Głęboko wierze,że dla Ciebie to sukces,bo tak o tym opowiadasz i szczerze współczuje...
... ludzie, ludzie.. polecam metodę " weź palec wskazujący i puknij się w czoło"

jak Bóg da to 18 rz "wyjdziemy" z pieluch,ale to będzie etap,nie sukces...
Sukcesem dla mnie jest jak Moje Dziecko śmieje się jak Matka robi z siebie debila,żeby tylko zobaczyć na Jej twarzy uśmiech...Kocham
Sukcesem jest to,ze zjada sama obiad,nie dlatego ze Jej każę, " bo już powinna" ,tylko dlatego że sama ,ze Ona chce,to nic,ze dookoła krzesełka jest hmmm ogólny nieład i abstrakcja,ale Ona zjada SAMA,tyle ile może i jest szczęśliwa,że udało się Jej wbić widelec w ziemniaka i trafiła nim do paszczy i to jest piękne ...Kocham
Sukcesem jest,ze jak jest "baaaa" i raczka obtarta bo Z zająca na kostce złapala,to przychodzi wtulić się w mamę i "tyty"(kuku) przechodzi....Kocham
Sukcesem jest wreszcie to,ze  wie,że wie,ze zawsze  może do Nas przyjść i "potatowac" , pożalić się( bo Z wszystko mowi tata,tato, tyty, etc...)...Kocham





 Moja Córka dziś rano robiła toćka w toćkę to co ja- ja wyjmoać talerze ze zmywarki, Zuza TEŻ wyjmować, Ja czyścić buty, Zuza TEŻ czyścić, Ja rzucać łyżką ze złości, Zuza TEŻ rzucać, Ja warknąć na Z, że body trzeba zmienić, bo mokre, ZUZA się rozpłakać... i ja mieć przez to DUUŻO ŁZY w oczach i Żal o Siebie w sercu i Ja "wziąć palec wskazujący ręki prawej wyprostować, obrócić i PUKNĄĆ SIĘ W CZOŁO..." i pomyśleć: Ty Głupia Kobieto, zastanów się cośty zrobiła...




 Dziecko to nie robot,nie zaprogramujesz go, dziecko to nie pies ani chomik,nie wytrenujesz go,
Dziecko to nie nowy samochód,czy modna torebka,nie służy do chwalenia się Nim...
 To uwaga,wiele osób przeżyje szok:  DZIECKO to CZŁOWIEK!!!
Człowiek, którego Ty rodzicu kształtujesz...,człowiek, którego  Ty rodzicu uczysz jak traktować inne istoty poprzez to jak traktujesz Dziecko właśnie.
To człowiek,który naśladuje Ciebie we wszystkim co robisz,bo ono,to Dziecko uważa Nas za wzór, za Yodę, który wie wszystko i robi wszystko najlepiej.... więc uważaj Matko/Rodzicu co robisz i co mówisz, bo możesz skrzywdzić nieodwracalnie Swój Najukochańszy Skarb...

 przy każdym załamaniu "pukam się w czoło..." a Ty?? 
Miewasz takie chwile z "pukaniem sie w czoło? "

Kotek Psotek

Książeczka ta zawładnęła sercem Mojej Córki tak Mocno i tak Nagle, że sama się zdziwiłam....serio.!
Kotka pożyczył Zuzi sąsiad Franuś i "totek" sobie leżał na skrzyni i czekał cierpliwie na swoje 5 minut.
Według " e-świata" nie jest to pozycja piękna i modna , jak zauważyłam, ale Nas zachwyciła...
Dla Mnie Matki Swojej Córki przywołuje ryciny z dzieciństwa, wieś, kaczki, kury, nieszczęsnego koguta, który wskoczyła na czuprynę mą i postanowił ją podziubać, a jakżę ...od tamtej pory trzymam swoją szanowną w odległości  od "potwora" nie mniejszej niż 3 kroki  i kropka. Do tego stopnia traumę mam, że jak byłyśmy u sąsiadów i Moja Córka pobiegła za nim, bo koko dotknąć, pogłaskać, czy cholera wie co chciała zrobić ta Moja Córka, to biegła za Moją Córką sąsiadka, bo ja Matka się boję koguta, noooo...no boję się i już.
Wracając o książeczki...Kotek tekstem może nie porywa i ma guzior do "miałczenia" kotka, ale da się to obejść, bo można opowiadać, pokazywać, nazywać zwierzaki i kolory i wymyślać własne teksty.

To, że cudna dla Matki, mówiłam. Dla Córki okazało się że też, booo oglądana była/jest  setki razy per day, obćmokana i troszę już zmęczona ciągłym korzystaniem- nie wiem jak my ja oddamy właścicielowi.... ;)
Tu "totek wskoczył na garnek, garnek się przewrócił ...", tam poszedł do świnek i" wdrapał się na korytko pełne czystej wody i skąpał się cały" i to takie przejmujące jest, że Małe chce jeszcze raz i jeszcze i jeszcze ... fajnie :) ale jak czytasz po raz enty- masz dość, ja mam. No nic to, ważne, że Małe chce czytac, to sadzamy pupale na czym popadnie i dalej jazda. Tu Matka trochę opowie, a tu Córka paluchem pokazuje a Matka musi nazwać, bo jak nie nazwie to Małe będzie pukać paluchem dotąd, aż Matka wreszcie powie co  tam jest.

Zuza ogląda "kotka" everywere w łazience, w przedpokoju, na kanapie stojąc, pod fotelem i w namiocie, książeczka ukochaną jest. Potwierdza to fakt, że jak byłysmy w szpitalu na kontroli i musiałysmy czekać na przyjęcie to tylko "totek" utrzymał dupal Mojej Córki na kolanach mych przez 40 minut- dobre, cooo :) i chwała mu za to , bo bym sfixowała....
2-gie  ŁaŁ i owacje na stojąco, za to że jak Z ogłosiła bunt, że ona do domku nie idzie,tylko zostaje na dworku u cioci, przy minus 10 trza dodać,  to Matka "dostała" żarówką w łeb (tą taką, co to pomysł pokazuje w kreskówkach) i zaczęła opowiadać "kotka" iiiiiiiiiiiiii poszło, normalnie spazmy się skończyły i mogłyśmy opowiadając kotka( bo się okazało, że słowo w słowo pamiętam... szok ) pójść do domku.

Tak więc Nasz No1. to Kotek Psotek podwórkowi przyjaciele, wyd. Wilga , polecamy bo wg Nas warto pożyczyć Komuś, pożyczyć od Kogoś, kupić, bo i nie kosztuje kroci, ta Nasza*15,99zł.i na prawdę przydatna w oswajaniu Koguta jest  ;)