czwartek, 22 maja 2014

do pogadania

Miało być o książeczkach, ale not now, kiedyś będzie....Zdjęcie
Zdjęcie
Zdjęcie
Zdjęcie Miało być o Wakacjach w Maroko z Małym Szkodnikiem (od jutra 1.8miesięcznym) pośród stada dorosłych i może 4-ki innych (starszych) dzieci,, nawet kilka zdjęć jest, ale więcej póki co nie budjet, bo Mój Mega średniowieczny laptop nie widzi,(jakkolwiek dwuznacznie to zabrzmi) że "wsadzam"  mu kartę SD.... no cóż.... ważne że w ogóle coś kuma i daje radę pisać , trza się cieszyć z tego co jest, tak ;) ?

Będzie o tym,że Ja nie kumam Tego Wszechmocnego...Jego planu dla Nas... 
tego, że taki potwór, morderca żyje w ośrodku zamkniętym i ma się całkiem nieźle.... Dlaczego?,

taki inny potwór zabija setki ludzi, zawłaszcza coś co nie jest Jego, nie liczy się z życiem ludzkim i nikt mu nawet nie próbuje przeszkodzić....Dlaczego?

władza, powinna robić wszystko dla ludzi, a robi najpierw dla siebie, a jak zdąży w kadencji i będzie się jeszcze chciało Jej/Jemu, to może coś dla społeczeństwa zacznie załatwiać, żeby potem "nie gadali", że nic nie zrobił/a.... Dlaczego???



Dlaczego Oni są, mają się dobrze, i nic się z nimi nie dzieje...

A na drugiej szali są maleństwa, chore dzieci, malutkie ledwo ( o ile w ogóle)urodzone, czasem z trudem, z zagrożeniem życia Dzieciątka albo  Matki...., są chore: białaczka, stwardnienie rozsiane, łamliwość kości....i to maleństwo żyje chwilkę, minutkę, tydzień czasem kilka lat... i Bóg zabiera Je do siebie....  Dlaczego??? może to  lepiej, bo nie będzie musiało cierpieć w chorobie.... nie będzie patrzeć na brutalność, obłudę i dążenie do celu za wszelką cenę, po tzw. trupach....na śmierć bliskich, na krzywdę rodzin,które maltretowane są przez z pozoru najbliższą im osobę... Dlaczego???

głodne, bo rodziny nie stać na najpotrzebniejsze produkty, a rachunki, a leki.... ale warunków do MOPS nie spełnia i "nie należy się" słyszą Matki w okienku.... Dlaczego??? 
Drugi ma na jedzenie i obnosi się z tym na wszystkie strony i każdemu wspomni, że tyle przejada, że to będzie kupować, że tam pojedzie i to w taakich warunkach ma być, bo Jego Szanowna d.upa to potrzebuje luksusów.... Dlaczego???


Jak to się dzieje??? Dlaczego jest taka niesprawiedliwość na tym Naszym Świecie???

Jeden ma pieniądze i pomiata Drugim, bo twierdzi, że nie Jest godny(ten drugi) z Nim(z tym pierwszym) rozmawiać... nie ma takiej wartość jak "szacunek"... w hotelowej restauracji nie usiądzie przy stoliku obok Nas, bo On jest "ważniejszy" i zajmie stolik przygotowany już na jutrzejsze śniadanie, pośrodku pustej sali.... nie podziękuje kelnerowi, który pracuje w pocie czoła od 6 do 24, żeby to Jego (tego pierwszego) tłuste d.upsko było zadowolone i ma nadzieje, że może zostawi Mu(kelnerowi) chociaż 1$ napiwku.....ale niestety.. Jest On i Jemu wszystkie klejnoty tego świata należą się i basta....Dlaczego???

 Pamiętam Ciocię, która bardzo długo  i poważnie chorowała. Mówiono Mi, że w młodości nie była "dobrym człowiekiem" dlatego Bóg Ją ukarał ciężką chorobą....to prawda Boże, tak to ma wyglądać???

Temu Pysznemu i temu głodnemu Dasz potem sprawiedliwość??? 
Tym zrozpaczonym rodzicom Dasz Ukojenie??? 
Tej biednej Matce Dasz na przysłowiowy "chleb" ??? Tym potworom wymierzysz karę??? (męki Tantala to mało- podpowiem, jeśli mogę ;))


Jak to Jest Mój Boże Kochany???? Że na jednej szali jest zło a na drugiej dobro..... w bajkach i opowieściach z dziecinstwa pamiętam, że to Dobro Zawsze zwycięża, ale w tym Naszym dorosłym życiu nie dajesz Nam tyle szczęśliwych zakończeń.... Dlaczego??

Wiecie,e tam Magda, pisz do Siebie, nikt Cię nie czyta- mówi mi w myślach  ta druga Magda ;), no i dobra, to sobie popiszę, bo mi przejdzie, bo ja tak mam, że jak napiszę to  mi przechodzi......
 tak od wczoraj chodzi mi pogłowie zadać to pytanie księdzu, "dlaczego??" , Jaki jest Plan Boga?"" Co próbuje Nam przekazać?  Czego oczekuje???? No i co zrobić, żeby( na zachętę;) było lepiej.... mniej cierpienia...." Mam takiego księdza, teraz jest Biskupem, znam Go z widzenia, był kiedyś U Nas po kolędzie i zcięło mnie z nóg jak machnął mi szopkę w zeszycie od religii(a Ja wiadomo, na artyzm czuła to jestem ;) ), hop siup kilka machnięć długopisem a szopka jak w mordę strzelił śmiiała się do Mnie ze stron zeszytu....:) no zrobiło to Na Mnie wrażenie, bo klecha to przeważnie podpis , krzyż rysował, modlitwa, kasa w zeszyt i narta.... a ten?..... no Szacun ;) Jak starczy mi odwagi, to zapytam :).....

wygadałaam się, dziękuję :)


Edit:
Blog naturalnie zaczyna się kończyć.... sił na sprzątanie, latanie za Z i pisanie po prostu mi brak. Chciałabym pisać bo serio to mi pomaga, lubię to, nooom, ale nie mam tyle samozaparcia co inne Matki bloggerki,a dom się zapuszcza i mam wrażenie, że Z mnie bardziej potrzebuje a i od Was wieści nie ma, więc delikatnie i powolutku kończymy BB, choć projekt mam w główce duży i poważny i całkiem społeczny i wymysliłam sobie w tej Mojej pokręconej głowie, że to będzie kontynuacja BB, o ile wypali....., ale znowu o kler sprawa oparta więc wszystko w rękach Boga ;)

Pozrawiamy :)

niedziela, 4 maja 2014

C- jak kałuża.


Kałuża, taka zwykła i niezwykła zarazem...kupę radochy niesie za sobą, za darmochę-dla Matki ważne(dla Ojca jeszcze bardziej, ale to nihil novi , jak mawiali starożytni ;p)...

a ile radości z niej(z tej kałuży) Małe ma??- niepoliczalne to jest.
Ile zmartwień matczynych, że zamoczy porty i kurtę i skarpety mokre będą- w cholerę...

Ile próśb matczynych, że "może obejdziemy kałużę, Kochanie???"- w cholerę...
Ile zachodu Matczynego, żeby skompletować Małe, żeby "do Boga i do ludzi..."- w cholerę...
Bo albo nie pasuje obuwie albo Małe nie odzieje obuwia, bo "mama, neee" i kręci głową w tę i we wtę, że się mało nie urwie(głowa)..."mama daaa" i paluchem na Matkowe obuwie wskazuje...


Toteeż,  dlategoż Ja, Matka cel postawiłam Sobie " zdobyć...dla Niej, Córki Mojej, te Nasze". Dlategóż, wieczorami wnikałam w cyberprzestrzeń w poszukiwaniu tych dla Niej, Córki Mojej. 
 Chciałam, żeby "dobre, bo Polskie"-  dla Mła ne maa...Chciałam, żeby modne były(znalazłam,ale), -e, eee, dla Mła dać za but-y na mniej niż sezon 100zł i w gorę, to trochę co najmniej 'too much'...
Chciałam, tych z przyjemnym wzornictwem dla oka Mego i Jej, tych, które każdej stylizacji(umówmy się z tym u Nas różnie bywa ;)) dodawały uroku, a nie robiły Mi z Córki Mojej tzw."dzidzię piernik". Chciałam, żeby nie powielać różowej masówki zalewającej każdą dziewczęcą rzecz...(to Moje zdanie, jest, tak? No!. :)....
  'calosz' dance by Zuza ;)

...Był wieczór, jak każdy, spokojny, nudny.
Zuzka spała w pokoju obok, On pracował, Ja 'z nosem w laptopie', bo szukam, taak?
to muszę, uważnie przyglądać się, taak? ... I nagle  olśnienie!
"Są, Są, Są" wrzasnęłam, aż On podskoczył, aż pierdyknął się kolanem w róg stołu...oups...
"Zgłupiałaś?!? Dziecko obudzisz..."
zgłupiałam :)
 Jak to  Ja pokazałam, On nie powiedział "Nie" znaczy zgodził się, tak ;)? Zamówiłam, a jakżę :) 

Ku Mojemu zdziwieniu, że jednak udało się, znalazłam ideał Mój. cayole. Przedstawiam Je Wam teraz bo już dłużej na fotki z kałużami nie będę polować;) a pewnie się trafią jeszcze, to zamieszczę, a jakżę:). 
Mnie kupiły! W szoku jestem, ale tak, to był bardzo dobry wybór.




I są, są, są...
Po pierwsze primo są: oryginalne, nietuzinkowe

Po drugie primo są: Polskiego pomysłu i Polskiego projektu( a wg mnie rynek zasypany jest disneyowską kalką i wszędobylskim różem- no nie wiem, jakoś mi ten róż nie leży.. kurtka różowa, wiem, ale pudrowa bardziej :p)

Po tercio są: zdobione piknie, z gustem, nie kiczowato( z Moich obserwacji wynika, iż dzisiaj to rzadkość i luksus, żeby coś nie było kiczem)

Po przedostatnio są: miękkie, "wyginają śmiało ciało" Dziecior gania, fika, miętosi rączkami ...są mięciutkie na tyle, że mała stópka nie skręci się przy upadku i lekuśkie, to ważne było dla Mła, bo Córka Moja ma rok i 7miesięcy, więc nie skrzywdzę Jej i trepa nie założę.

I po ostatnio ;) są: Do Pozazdroszczenia  :p  bo są, też takie Chcę! ;)

Nasze są białe  zdobione kolorowymi zabawnymi myszkami, więc pasują do wszystkiego :)


 
Są, są, są... te, bez których zabawa na powietrzu zakrapiana błockiem, czyli porą deszczową, nie jest pełna i prawdziwa, bez taplania się w kałuży, tak? Bo kałuża, to raj przez wielkie "R" dla Kurdupla( dla MOjej Córki na pewno, przypomnieć posta "Mokra robota")... trzeba w nią wejść(w ta kałużę) i "pokopać" wodę, żeby zrobić falę, potem trzeba wyjść(z tej kałuży), żeby się przypadkiem nie zorientowała (ta kałuża), że chce się doń wskoczyć. A potem to już taplać się(w kałuży ;) ) rączkami można do woli...

Każda kałuża jest inna.Są małe (jak tu, w tej szczelince)
i duże, płytkie i głębokie, widoczne z odległości 100m(aż trzeba lecieć z prędkością światła wpadając na psy i depcząc koty, byleby tylko gicior do tej kałuży wpakować i uzębienie z radości ukazać)i ukryte pod listowiem i trawskiem wszelakim. Kałuże są przeróżniste. Ale teraz Aniołki się buntują i jak Z śpi to pada i sa kałuże, a jak Z wychodzi na worek to słonko świeci i robi się suchutko...(o co choo?)
 
Dotarły do Nas już po "deszczach niespokojnych", za późno Matka zamówiła.... :/ zdarza mi się popełnić błąd... człowiekiem jestem, tak?
Nie bardzo mamy okazję przemaszerować przez kałuże, ale Zuzce na tyle się podobają, że biega w nich po domu, a nawet karze je sobie ubrać do szamania.... hę?
  o.O

 Że fajne chyba są, coo??? 
No i offcours sama odziewa je też, no bo jak inaczej by mogło być ;) 
 
No mnie kupiły! - Moją Córkę też :)


  Dla Ciebie Czytelniku Kochany mamy voucher ( 50%  ceny + koszty przesyłki ) na cayolki. 

PolecaMy.

 

wtorek, 29 kwietnia 2014

Polak narzeka...

Są blogi, na które zaglądam, żeby zerknąć co nowego .  
Co jest teraz trendy ;), żeby być na bieżąco ;) ;)
 Czasem zgadzam się z tym co autor/ka napisała ale często niestety nie- to wynik tego, że jesteśmy z różnych światów, no i dobra, musi tak być. Już pisałam, mamy demokrację, Każdy ma prawo do własnego zdania, ma prawo o nim mówić-pisać.
Nie wnikam.Wchodzę, czytam,Nie komentuję,  wychodzę. 

Ale trafiają się tematy, na które jeżę się w trakcie czytania,przysłowiowy 'nóż w kieszeni się otwiera' i wpienia Mnie to jak jasna cholera i nie mogę nie napisać o tym i już!

Takim tematem jest teraz  'minimalizm wydatkowy',  kupując "lepsze jakościowo( lepsze=droższe) ciuchy dzieciorowe (dorosłe też)" wychodzi taniej, niż jakby "ubierać Małe w Lidlu" i że szperając w second handach można znaleźć 'cudownie piękne' ciuszki za darmochę.

Czyli jednym zdaniem: Że "da się"  ubierać Kurduple tanio i modnie i  oprócz tego Należy Nam się pomoc Państwa.

Odnośnie odziewania Maluchów- pewnie, da się. 
Patrząc z perspektywy bloggera/ki, która o tym pisze, że "się da" .
Nadmienię co przeczytałam(bez cytatów będzie):
  • można wyszukiwać ubranka w sh, które trafiają się w lepszej jakości niż co niektóre nowe,
  • można "polować" na okazje,h&m, kappahl, reserved, zara( no ciuchowe sklepy ogólnie)robią wyprzedaże po 70%...
Oczywiście , że można to wszystko zrobić, tylko Moja Droga, trzeba mieć CZAS, 'wolne' pieniądze i sposobność logistyczną, żeby MÓC to zrobić.

Bo przypuśćmy hipotetycznie,że masz 2-kę dzieci, 3-cie w drodze albo 1.i 2-gie w drodze albo Jesteś samotnym Rodzicem albo masz 1 dziecko i tysiąc pięćset obowiązków, które zajmują Ci czas i nie masz kiedy zrobić zakupów na obiad, że o pójściu na miasto Samej nie wspomnę albo  masz jedną Córkę, jak Ja i mieszkasz na wsi a sklepy są oddalone od Ciebie o kilka(naście) km, nie masz auta........ ...............i już tak prosto "dać się NIE DA" ...

Odnośnie "należy Nam się od Państwa"- w komentarzach ludzie pod postem piszą, "nie każdemu się należy".... PRAWDA CI TO, bo zależy od interpretacji Urzędnika, który decyduje "czy się należy"...jak z księgowością, ja myślę tak a Baba w ZUSie inaczej....

  • Przejazdy komunikacją for free- dla dzieci a i owszem, ale do pewnego wieku....
  • dodatki rodzinne- od "ilości posiadanych dzieci"....  
  • ulgi podatkowe, dofinansowania , przedszkole-wszystko to jest WZGLĘDNE!!! 
Jest mnóstwo przykładów rodzin, które słyszą "nie należy się".
np.Wystarczy, że Jesteśmy małżeństwem, On zarabia dużo "na papierze"( kosmiczną kwotę Państwo potrąca na opłaty około-poborowe) zostaje tyle, żeby Jemu na paliwo do pracy starczyło, jedzenie, opłaty- a dofinansowanie już się nie należy, bo "Przekracza xxx dochodu na 1 członka rodziny" ... i dupa mokra...a może On chciałby więcej zarabiać, ale nie może, bo Jest chory, a może to Ja jestem chora, a może mamy chorego członka rodziny i leki kosztują Nas majątek....a może On ma już emeryturę a Ja nie, ale nie pracuję i nie stać Nas na "extra"wydatki, bo Pani w MOPS powiedziała, "że się NIE należy" ....

Dlatego Drogi/ga Bloggerko, wiem Ty Masz 2000 albo więcej polubień i kilka tysięcy wyświetleń dziennie, a Mnie polubiło Osób 15 ale szczerze (nie za nagrody) i Powiesz, że nie powinnam Zwracać Ci uwagi, przecież Ty piszesz lepiej.
 Mimo to, Zwracam Się Do Ciebie z Ogromną Prośbą:
Przemyśl (5. razy, jeśli 3.nie wystarcza) to o czym Chcesz i jak Chcesz napisać. 
Piszesz z taka pewnością Siebie, jakbyś znał/a sytuację Każdej Polskiej rodziny i pozjadał/a wszystkie rozumy, a pogardą do Nas ziejesz , bo "Polacy to tylko narzekają"....

Każdy człowiek na coś narzeka, niezależnie od narodowości- taka ludzka natura. Tego nie zmienisz...
 Polak, Egipcjanin, Tunezyjczyk, Francuz., Każdy ma jakieś narzekanie na sumieniu... szczegół polega na tym, że narzekamy na różne rzeczy. 
Nam Polakom przypadło narzekanie na sytuację życiową i Chcesz czy nie chcesz- nie Zmienisz tego, z resztą Sam/a piszesz, że też narzekasz....


poniedziałek, 28 kwietnia 2014

telemania(czka)...



Mam dziś taki hmmm ,dylemat??
Telewizja tak, czy telewizja nie??

Czytam 'tam i owam', że tv to zło, że nie dobre dla oczu, że Dzieci od tego głupieją, że zabija wyobraźnię, ,że Matka to POWINNA tak organizować czas Brzdącowi, żeby rozwijać, rozwijać, rozwijać... swoja drogą, kreatywność to ostatnio chyba najpopularniejsze słowo w "rodzicowo-poradnikowym" świecie ...  czyż nie?)

NO dobra, prawda, zgadzam się! 
Powiem więcej, kiedy idę spać a w tv trzeszczy mi jakiś facet, że " to nie jest dobry dzień dla Messiego.... ", budzę się o 2., 3., 4. aż wreszcie wstaję o 5. i lecę w te pędy, żeby wyłączyć, bo "może jeszcze Mała przyśnie" a z ekranu "skróty meczowe" i kiedy wreszcie wstaję w Niedzielę o (dzięki Ci Boże, za choć jedną dłuższą drzemkę!)7. a z ekranu, że" chelsie z liverpoolem... " wtedy ,przysięgam, rzuciłabym w to pudło wszystkim co misięnawiniepodrękę!!!!!!!! A Jego  kopnęła w ..wiadomo co, że by zwinął się w tą zakichaną footbolooówkę....Ale

Chciałabym móc żyć bez tv, bez laptopa, tefelonu-Ale not today! nie-da-się!

I UWAGA: TAK, Jestem Matką, która tv włącza - i czasem to nawet z premedytacją!

Kiedy mam podłogę wyfajdoloną serkiem(czy tylko Mi się to zdarza 2razy per day? ), ketchupem a czasem zasikaną, bo Małe zdjęło pieluchę i za Chiny Ludowe założyć nie chce, to co mam zrobić?



Zabawki porozrzucane everywere, zmywarka nierozpakowana, stos  brudnych garów 'wychodzi' ze zlewu, obiad daleko, daleko za horyzontem a czas go podać, to co mam zrobić?


Kiedy Młoda wisi na Mnie od świtu do zmierzchu i nie przesiądzie się na inne ramiona, bo taki ma dzień, że Tylko U Mamy na rękach, to co mam zrobić??

Szanowne Dziadostwo mieszka 180 dni stąd, więc 'widujemy się' raczej przez telefon i inne cuda techniki, a łosobiście to rzadko- wiadomo, Każdy ma Swoje sprawy i kiedyś na życie zarobić musi, a i Kto by z Nimi dłużej wytrzymał ;) , to co mam zrobić??


Kiedy Moja Córka jest chora i żadne klocki, koniki, pianinka, książeczki nie działają, tylko płacz ogromny w Córce Mojej wywołują, to co mam zrobić??

Kiedy Ja Matka niedomagam, bo Kurduplasta ściągnęła mnie z łóżka o 5.rano i za nic nie mogę oka otworzyć, a wykałaczki strzelają jedna po drugiej i podpierać powieki za cholerę nie chcą, a kawa za daaleeekoooo, no wrak Matki, nooo, a Mała bawić się chce, a najlepiej to nosić (ledwo żyję....5.rano...Ja nie funkcjonować...Ja nogi nie unieść, kubek z kawą upuścić, a co dopiero Dziecko 13kg ważące i wszędzie kończynami machające??)...to co mam zrobić???

No i wreszcie kiedy Matkę choroba rozłożyła i dreszcze zwinięta w chińskie 8 pod kocem odstrasza, a w domu  ni żywego ducha do pomocy...to co mam kurde zrobić???


Jakieś pomysły?? Sugestie???? Wszystkie eco, bio, superMatki Uprzejmie Proszeę Was o poradę, co w Takiej sytuacji Mam u licha zrobić?? Bo nie wiem!!!



Mieszkamy Sami, we 3-kę Ja, On i Ona, pomoc babci, dziadzia, cioci, wujka to dla Nas odległe marzenie.
On w pracy, My same, a tu kuriera odprawić, posprzątać, ugotować, uprać, okołodzieciowe rzeczy zrobić...


I TAK. Jestem Matką, która włącza tv.

Ale, żeby nie było, ostatki rozumu podpowiadają- selekcjonuję to co ogląda Moja Córka, póki jeszcze mogę, offcours.  Niestety Wiem i liczę się z tym, że nadejdzie czas, kiedy to, co podoba się Mi i odpowiada Mojemu gustowi pójdzie do lamusa a na topie będą Koniki pony ,Księżniczki i Monster High ...wrrrrrr :(

Dziś oglądamy głównie dwa kanały bajkowe: BBC Cbeebies i Baby tv. 

Na Baby tv
  szałem jest "Charlie i cyferki"- wybór Kurdupla. I tak oglądamy, podskakujemy do piosenki" 1;1,2;2,3,4,5;6,7,8;9,10..." no fajne to to jest. :) Przez "Charliego", który urodą graficzną wg Mnie nie grzeszy, ale co tam ;), liczymy paluszki, liczymy w książeczce "od 1 do 10", co to tam jest taki niesforny jeż i inne, bawimy się w chowanego z liczeniem do 5, co u Zuzki wygląda tak: " aaaaa, daaa, yyyy, eeyyyy, eeeee"- nie śmiać się, tyle wymawia i jestem z Niej Dumna :P, dobra, mnie też to rozbraja ;)

Lubimy jeszcze "Yoyo i Darvina" ale coraz mniej, może za mało nowych odcinków...(?)

Na CBeebies to już większe ŁaŁ, bo są:

"Woolie i Tig"- Wielka, ogromna miłość Matki za sposób oswajania z nieprzyjemnościami dziecięcymi, dla mnie na Tak! 
Dla Młodej na Tak- bo Woolie jest ŁaŁ, no i dzieciory tam występują, a to też jest ŁaŁ :)

Kasia Gotuje- czy coś w tym guście- dla Matki, niechaj będzie, bo tłumaczy że nożyczki ostre i w ogóle kuchenne tematy, które Zuzka Uwielbia bezgranicznie( Ewcia, racja, Z kucharką chyba będzie ;) )
Dla Z na Tak- bo dzieciory tam występują, więc ŁaŁ.

"Pan Robótka"- no Mega Gościu!!! :)
Dla Matki Tak- sam robi rzeczy niezliczone(wiadomo to ustawka, ale jednak fajowe to to), wymyśla coś z niczego, kształty poznaje Małe, więc ŁaŁ :D
Dla Z Tak- bo dzieciory tam są, Kształty tam są- tańczą co jest Mega ŁaŁ(My tańczymy razem z Nimi) Szanowne Kształty pokazujemy paluchem everywere...nawet na kostce, a co ;)

No i nieśmiertelne "teletubbies" Dla Matki- hmmm średnio na jeża...
Dla Córki- Tak, bo jak świecą im się brzuszki to pokazują historie z dziecioraaaami, więc ŁaŁ i oglądamy tylko do tego fragmentu, potem już nie :D

I dziękuję autorom tych bajek, bo cholera by Mnie wzięła chyba i depresja i wszelakie choroby psychiczne też by Mnie wzięły już dawnoo.
 Wiem, powinnam Móc wyjść raz, dwa razy gdzieś sama, żeby się zresetować- nie mogę,nie stać mnie to, więc tv trzyma mnie przy sprawności umysłowej(tyle o ile ;) )...


Jeśli Ktoś ma poradę pour Mła "co mam zrobić" uprzejmie proszę, chętnie zapoznam się z nią(tą poradą) :)




czwartek, 24 kwietnia 2014

...taki Dzień, wg Zu

Cześć, to Ja Zuzia
Dzisiaj to ja opowiem Wam jak spędziłyśmy dzień, bo Mama miała napisać o książkach, bo w końcu wczoraj był "book day" :) i parentingowy internet kipi postami w temacie, więc w sumie mama nie musi, jak inni już napisali, to po co tak? ;). Ale Mama i tak napisze o Moich książeczkach, bo chce o nich napisać, bo bardzo je lubimy, ale to nie teraz, nie dzisiaj, bo dzisiaj Mama ma zajętą głowę trochę bardziej niezrozumiałymi dla mnie problemami. Bo ja nie rozumiem jak Tata może nie Kochać swojego Dziecka, bo Mój Tata mnie kocha i ja Kocham Jego. A najbardziej to wtedy jak Mój Tata wychodzi na piłkę albo do pracy, a ja właśnie chcę z Nim grać w tą piłkę albo żeby właśnie wtedy puścił mi latawiec, tak wtedy najbardziej go Kocham.I wtedy własnie płaczę tak mocno i tak głośno, że sąsiedzi myślą, że zrobiłam sobie kuku, a ja tylko chcę do Taty. I Mama wtedy mówi Tacie, że " to wyjedźcie razem za bramę" i mordka mi się cieszy na samą myśl, bo Mój misterny ( w sumie nie wiem co to znaczy, ale często słyszę to słowo, jak Mama opowiada Babciom, że zrobiłam coś bardzo dokładnie) plan udał się na maxa i  o 8.rano pojadę z Tatusiem....a Tatuś trochę z grymasem, że " czy Ja zawsze muszę się przez Was spóźniać..." , ale Ja wiem, że to dlatego, że za późno wstał i tak na prawdę to Nas Kocha i jak wróci z pracy to będzie się do Nas przytulał i dawał buziaki. Więc z uśmiechem na buzi ładuję się Tacie na kolana do "tato(auto)" i jedziemy, a Ja Cieszę się Bardzo Bardzo i Tata też się wreszcie usmiechnął, więc myślę, że też lubi te "Nasze" wspólne "wyjedźcie razem za bramę..."  I dzisiaj ramo też razem wyjeżdżaliśmy za bramę :) Fajnie było, bo mama założyła mi tylko bluzę i skarpetki, więc ciepły wietrzyk smyrał mnie po nóżkach hihihih :)
Od rana było tak cieplutko, że Mama nie mogła mnie złapać, żeby mnie ubrać, bo wolałam biegać na golaska, bo tak ciepło było Mi i fajniej Mi boso i w ogóle. ale musiałysmy wyjść na dworek, bo tak, więc jak już poczułam że na dworku też jest fajnie, to  ubrałam Moje fajniusie kaloszki, bardzo je lubię, chociaz mama nie była zachwycona, że znowu je zakładam, " bo to jednak guma" i Moja stópka się w niej w taki ciepły dzień poci, ale zgodziła się i Mogłam dumnie paradować w  Moich pięknych cayolkach :)
ale na prawdę zrobiło Mi się ciepło w stópki, ba Mama zapakowała mnie w rajty, to mogłam się zgrzać, taak? Więc zsunęłam cayolki i badałam jak stąpa się po piasku i trawie i kostce w rajstopie i powiem Wam, że to bardzołaskocze, hihih, ale to miłe jest :) A jak już nie chciało Mi się chodzić to posadziłam pupal na czym się dało i sprawdzałam jakie w odbiorze są roślinki przeróżne, przez rajstopkę, fajnie było :) Lubię jak Mama pozwala Mi biegać bez bucików :) .
Z resztą to udowodnione, że bieganie boso(w moim przypadku prawie, bo ta rajstopa wredna jednak była, ale Mama mówiła, że to po to, żeby mnie robaczek żaden nie ugryzł, a Ja robaczków nie lubię, (ale od Świąt, kiedy Mama powiedział, że robaczki też mają swoje robaczątka i święcą jajka to szanuję je i akceptuję ). Zniosłam jakoś tą rajstopę...
 
A potem przypomniałam sobie o latawcu, że chciałam, żeby tata puścił i Mama powieziała, że jak wróci z pracy to Go pomęczymy ( Tatę, nie latawiec :) ) to pomyślałam, że będzie Mu (Tacie) miło, jak dam Mu te piękne tulipany, które rosły pod domkiem,no i  było im smutno,że tak same 2 zostały( bo resztę psy zdeptały no i wczoraj dla Julci jednego zerwałam, a właściwie to jednego kwitnącego i jednego nierozwiniętego, to z tego co Mama mówi, to dwa) ...
No to zerwałam te dwa  i dla Taty do wody włożyłam, żeby dać jak wróci :)
A potem Mama chciała pozamiatać przed domem, ale Mnie się ta szczotka bardziej przydała, bo przecież fajniej dla miotły jest być tą latającą niż zamiatającą. Dlatego zabrałam ją Mamie i Sobie latałam na Miotle :) Tata by dopowiedział " jak na Wiedźmę przystało", bo Tata tak Nas rozśmiesza z Mamą, że Mówi do Nas "te Moje Wiedźmy " :) A Nam się to podoba nawet, bo oryginalnie jest :)

A jak już zmęczyłam się lataniem to poprosiłam Mamę, żebyśmy troszkę poczytały, ale nie za dużo, bo przecież taki ładny dzień ... to sprawdziłyśmy co "pożarła Bardzo Głodna Gąsienica", ale tylko w sobotę, bo w inne dni to zjada nudne rzeczy,a w sobotę, to hmmm  ta gąsienica, to jednak żarłok
A potem poszłyśmy do domku i zjadłyśmy serki, ni trochę nie były eco, ani nawet troszkę nie były zdrowe, za to były bardzo smaczne :) , co widać na Mojej bluzeczce, bo nie pozwoliłam Mamie włożyć Mi śliniaka, bo tak!
A w trakcie posiłku zwrócił Moją uwagę wiatraczek i kazałam Mamie dmuchać, żeby sie poruszał, ale mama zaproponowała, żebysmy sprawdziły jak wiatr będzie poruszał wiatraczkiem, więc wyszłyśmy na dworek, bez czapki :D bez bucików :D
Bardzo podobało Mi się jak wietrzyk kręcił wiatraczkiem, pochłonęło mnie to bez reszty i było jeszcze fajniej, że bez czapki :D
Bo Moja Mamusia pozwala Mi biegać bez czapki- czasami-  i lżej mnie ubiera, bo uważa, że "lepiej jest przechłodzić niż przegrzać" i "tota A." też tak uważa, wiem, bo słyszałam, jak wczoraj rozmawiała z Mamusią :)
na prawdę Fajni się kręci, cooo ;) 
Chciałam dać wiatraczek żeby Fredzio dmuchnął, ale on tylko położył się pod garażem a Mamusia mówiła, żeby Mu nie przeszkadzać, bo mnie wreszcie ugryzie....no nie wiem. 

Jeszcze próbowałam bawić się piłeczką, ale wiało tak mocno, że nie dałam rady, więc zabrałam pod pachę, żeby Mi nie uciekła... 
I pobiegałam jeszcze troszeczkę w rajtach, ale kazałam Sobie założyć jeszcze skarpetkę, jedną :) 
A
 
A potem taka byłam zmęczona,że o 16.zasnęłam o tak:
 

Aha, dałam Tacie kwiatki, ale nie puścił "tatca(latawca)", bo spieszył się na piłkę, ale znów "pojechałam z Nim za bramę" :D, ach ten Mój płacz to ma Moc ;)

Ale to był fajny dzień, lubię takie bezczapkowo-bezbucikowe dni i lubię kiedy Mama się uśmiecha, Ja też się wtedy uśmiecham :)

Pozdrawiam Was Cieplutko!!!
Damy Radę Razem ....

piątek, 18 kwietnia 2014

Święta...

Święta, Święta tuż, tuż, a właściwie to juuuż....

Czy my nie przygotowujemy się do Świąt, bo wzmianki nie ma żadnej?? Przygotowujemy się, znaczy Ja. Ja sprzątam, Oni rozpindalają ...Ja sprzątam, Oni rozpindalają... i tak mniej więcej od tygodni 2-óch mam, okna dajmy na to myłam już 3-y razy i właściwie powinnam umyć po raz 4-ty, bo są już 'opalcowane' pokazowo, ale khem no witki  Mi opadały... zarzuciłam focha i już nie myję...
Będę ciasto kręcić jakieś na pewno, nie teraz bo takie 2. Podjadacze zeźrą, więc not now Bebe ;)
 
Za to zaczęłam z Dzieckiem Mym lepić twory domoozdobne, znaczy starała się Ja, żeby cośtam z tego wyszło :)
Szło nie najgorzej nawet bym powiedziała : Matka wycinała elementy, Małe kleiło z wielkim, ale to Wielkim zaangażowaniem, bo klej to zarąbista sprawa jest i do palucha klei  się i można wydrapać zeń 'białego glutka' i do ściany przykleić, a co ;) ... Matka już tylko patrzy... no co, kreatywnego 'Ludzia wychować chcem' ;) niech tworzy!
Potem Matka dostała na chwilkę klej, więc okleiła rolkę po papierze do d. żółtym kolorowym i jakoś poszło :) 

Mała zabrała Matce klej i smarowała klejem Sama już do końca kleju, a jakżę, zajechała go ;) ni-ma- już!
 To co zdołałam do 'Kurcaków' dokleiłam, czyli elementy wykończeniowe, oczy, dziób, te prawy, więc jakoś to nawet wyszło :) Zdjęcia nie zdążyłam ...

Bo po chwili Moja Córka przypomniała sobie o żółtych tworach i hop, siup zdjęła dziób... całą resztę też, bo to tak fajnie się odklejało ... takżę tak, w tym roku mamy dom ozdobiony żółtymi rolkami po papierze do d ..... no i co, Mnie si Kurde Podoba! ;)

Ah, no i jeszcze te kurcaki od Wyśnionej KrainKrainy, na koszyczku zamieszkały i na jaja czekają też zdobią 4 this moment ;)


Zdrowych, Smacznych, Spokojnych, Ciepłych i Takich, Jakie Sobie Wymarzyliście/łyście Świąt  Wielkiej Nocy( Mój Dziadek Henio powie Zmartwychwstania Pana Jezusa,  i dalej pójdzie niekrótka homilia , w tle której Rodzinne kiszki będą marsza przygrywać...z doświadczenia wiem, ale Nikt nie przerwie, bo to Jego czas :D), spędzonych w Miłej Atmosferze /Rodzinnej, bądź nie

Życzymy Dla Was Kochani Czytacze i Waszych Rodzin, Przyjaciół i tych ByłychPrzyjaciół i tych NiePrzyjaciół też, a co ;) Niech Łaska Pana Spłynie Na Was( i na Nas) i Niech Pobłogosławi te Świąteczne Pokarmy, które Będziemy spożywać soon,....Amen( To tyle od Heńka ;) ).

Trzymta się ;) Mokrego Dyngusa i obfitego Żająca dla Kurdupli, Buźki. :*